czwartek, 1 grudnia 2016

Lapo, Lapo, co z Ciebie wyrosło!

  Od kilku dni Włosi żyją nową aferą. Słynny potomek rodu Agnelli (to ci od Fiata i klubu piłkarskiego Juventus)- Lapo Elkann, po raz kolejny wystawił swoich bliskich na pośmiewisko. W swoim stylu (czyli na ostro) zabalował w Nowym Yorku, a że jakimś cudem skończyły mu się pieniądze, postanowił upozorować własne porwanie. Zadzwonił do rodziny i oznajmił, że potrzebuje do okupu 10 tysięcy euro, inaczej będzie z nim kiepsko. Plan być może by się i powiódł, ale roztropna rodzina imprezowicza poinformowała o zdarzeniu amerykańską policję, która szybko wykryła, iż żadnego porwania nie było. Sprawa się rypła i włoskie media oszalały, a Elkann, chociaż opuścił już więzienie za odpowiednią kaucją, tym razem tak łatwo się nie wywinie. Stany to nie Włochy, o czym odurzony kokainą Lapo chyba zapomniał.

  
  To nie pierwsze tego rodzaju kłopoty w życiu Elkanna. W 2005 roku, po narkotywej libacji u zaprzyjaźnionej trans, Lapo zapadł w śpiączkę i gdyby nie natychmiastowa pomoc lekarzy, nie umknąłby szponom śmierci. Opinia publiczna była zszokowana tym, że członek rodziny Agnelli okazał się zwykłym ćpunem, a oliwy do ognia dodały preferencje seksualne Lapo. No bo żeby przedstawiciel elity spotykał się z transeksualistą, tego nawet dla liberalnych Włochów było za wiele. Mogli oni wybaczyć Berlusconiemu aferę bunga-bunga, lecz dla Elkmanna społeczeństwo nie miało litości. Po tym zdarzeniu Lapo nieco się uspokoił, zaczął brać czynny udział w rodzinnym interesie i promować włoską markę na światowych salonach. Z dużym sukcesem, gdyż wokół jego osoby nie można przejść obojętnie. 

  
  Tak naprawdę Elkann to ciekawa postać. Ekscentryczny, kontrowersyjny, charyzmatyczny, słynący z niepowtarzalnego gustu, zamiłowania do drogich aut i pięknych kobiet (w tej właśnie kolejności), Lapo Elkann to taki kolorowy ptak na mapie nudnego włoskiego bogactwa. Kilkakrotnie został wybrany jako najlepiej ubrany mężczyzna świata i ci wszyscy blogerzy modowi to przy nim cieńkie bolki. Chyba żaden szafiarz nie może sobie pozwolić na to, by dobierać outfit pod ferrari, dla Lapo zaś to pestka. Fakt, że pomaga mu w tym status miliardera, niemniej jednak trzeba mieć wyobraźnię, aby tak się wyróżniać. Co zatem strzeliło do głowy Elkannowi i znowu popadł w tarapaty? Są tacy, którzy próbują w nim widzieć jakiegoś tragicznego bohatera zamkniętego w złotej klatce. Jeszcze inni uważają, że od zwykłego żula różni go tylko dobrze skrojony garnitur. Moim zdaniem Lapo zwyczajnie lubi ćpać i imprezować. Kto bogatemu zabroni?


  Znamiennie jest to, jak łatwo rozgrzeszyć miliardera. Ci sami celebryci, którzy od czci i wiary osądzają innego włoskiego skandalistę, Fabrizio Coronę, Lapo traktują niemalże jak świętą krowę. Dla mnie sprawa jest jasna- popełnił przestępstwo i powinien za nie odpowiedzieć, wbrew temu, co ględzą włoscy opinioniści. Ale tak dziwnie się złożyło, że jeśli ktoś ma miliardy, od razu na jego obronę wynajduje się dziesiątki usprawiedliwień. Elkann to niebanalny gość i jeszcze niejeden raz o nim usłyszymy, lecz nie ma co robić z niego ofiary. Wiedział, na co się pisze i jakie poruszenie nastąpi, gdy rzecz z okupem nie wypali. Wspomniałam, że znowu złapano go z trans? Jak to jest, że facet na czerwonym dywanie pojawiający się u boku najpiękniejszych kobiet świata, w domowym zaciszu woli nie za ładne panie (panów) do towarzystwa? Absolutnie mnie to nie razi, a wręcz bawi i sądzę, że nieźle to definiuje Lapo Elkanna. Co by nie powiedzieć, nasz rodzimy miliarder Woźniak- Starak to przy nim pipa jest. Mam nieodparte wrażenie, że to nie koniec ekscesów włoskiego "złotego chłopca".

Mamo, znów biorę, porwali mnie w NY

Zdjęcia pochodzą z : gazzetta.it, ilfattoquotidiano.it., repubblica.it